7 wrz 2015

9. Zagubiona dusza


Epilog


Stałem nad zasypaną trumną, patrząc jak najbliżsi dla Shay ludzie odchodzą, zapominając o tym, że właśnie ją pochowaliśmy. Nie potrafiłem zrozumieć tego, jak łatwo przyszło im stąd odejść, podczas gdy ja nie potrafię wykonać ani jednego kroku. Zwyczajnie stoję i wpatruję się w oddalające się plecy członków rodziny Shay i jej przyjaciół. Czułem, że oni wszyscy mają do mnie żal, bo nie potrafiłem jej uratować; bo nie zapewniłem jej bezpieczeństwa. Spieprzyłem wszystko i teraz przyszło mi patrzeć na usypaną ziemię, pod którą leży jej trumna z ciałem. Poukładałem rozrzucone wiązanki kwiatów, starając się zrobić to jak najlepiej, tak aby podobało się Shay. Doskonale wiedziałem jak to zrobić, żeby wyglądało dobrze. Kiedy skończyłem, usiadłem obok, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Nie przejmowałem się mokrą ziemią, która prawdopodobnie wybrudzi moje spodnie, padającym deszczem, przez który już dawno byłem przemoczony, albo płynącymi po policzkach łzami. Nie przejmowałem się niczym innym, oprócz faktu, że moja dziewczyna – osoba, która znaczyła tak wiele i tak wiele zmieniła w moim życiu – nie żyje. Nic bardziej nie boli niż myśl o tym.
– Przepraszam – szepnąłem załamującym się głosem.
Niezdarnie przetarłem oczy marynarką i powoli wstałem, czując mocne zawroty głowy spowodowane odwodnieniem i brakiem snu.
Odkąd znalazłem martwe ciało Shay, minęło sześć dni. Przez ten czas nie potrafiłem spać, ani jeść. Przy życiu podtrzymywała mnie woda, którą Max siłą wlewał w moje ciało. Zdziwiłem się, gdy zobaczyłem go, wchodzącego do miejsca, w którym znalazłem Shay. Wyjaśnił mi co go sprowadziło i wspólnie zabraliśmy jej ciało do mojego mieszkania. Od tamtego momentu Max codziennie przychodził, zmuszając mnie, żebym coś ze sobą zrobił, ale ani razu go nie posłuchałem... dopóki nie zaproponował zorganizowania pogrzebu, a ja dobrze wiedziałem, że Shay na to zasłużyła. Wspólnie z rodziną i przyjaciółmi ustaliliśmy, że zrobimy to po cichu, bez ingerencji policji.
I oto jest ten dzień, kiedy przyglądałem się jak obcy ludzie zakopują ciało mojej dziewczyny.

31 sie 2015

8. Zagubiona dusza


Rozdział 8



– Jak się czujesz z tym, że to twoje ostatnie zadanie? – Usłyszałem w słuchawce, zaraz po tym jak Steve podał mi swój telefon.
– Przejdźmy do rzeczy – nakazałem, ale on tylko się zaśmiał.
– Porozmawiajmy...
– Po prostu się kurwa zamknij i powiedz co mam zrobić – wtrąciłem, zanim mógł dokończyć swoją myśl.
Odwróciłem się i zagryzłem od środka policzki, starając się powstrzymać wzrastające zirytowanie, ale z każdą sekundą było coraz gorzej.
– Podobno lubisz dzieci – zadrwił, głośno się śmiejąc, jednak ja wciąż walczyłem z własnymi emocjami. – Pewien dzieciak ma informacje dotyczące pobytu twojej dziewczyny.
Otworzyłem szerzej oczy, ponieważ to najwidoczniej oznaczało, że muszę zrobić coś temu dziecku. Po wczorajszych wydarzeniach nie byłem na to gotowy. Nie byłem gotowy na żadne zadanie, nieważne na czym by polegało.
– Nie każ mi go zabijać – syknąłem, zaciskając pięści wokół krzesła.
– Nie zabijesz go. Po prostu poproś go o te informacje. – Znów się zaśmiał, po czym usłyszałem dźwięk kończącego połączenia.
Z uniesionymi brwiami spojrzałem na Steve'a, który tylko wzruszył ramionami i zabrał ode mnie swój telefon. Czułem, że coś jest nie tak, ponieważ po tym wszystkim co się wydarzyło, nie ma mowy, że moje ostatnie zadanie będzie tak dziecinnie proste... co za ironia.
– Nie podał mi żadnych informacji – stwierdziłem, patrząc wyczekująco na Steve'a.

28 sie 2015

Piekielne Niebo



PIEKIELNE NIEBO

(premiera 18.09.2015r.)

Opis:
Każdy ma marzenia, które próbuje spełnić. Ona też je miała, chciała być kimś, zabłysnąć w oczach ludzi i słuchać pochwał. Jednak nikt nie mógł przewidzieć, tego jak potoczy się jej dalsze życie, gdy wkroczy na drogę show-biznesu.

Bohaterowie:
Demi Lovato jako Lilianna "Lizka" Kwiatkowska
Igor Szybkoskory

Autor:
Kejsi

Gatunek:
Dramat / Romans

Rozdziały:

PROLOG
ROZDZIAŁ PIERWSZY
ROZDZIAŁ DRUGI
ROZDZIAŁ TRZECI
ROZDZIAŁ CZWARTY
ROZDZIAŁ PIĄTY
ROZDZIAŁ SZÓSTY
ROZDZIAŁ SIÓDMY
ROZDZIAŁ ÓSMY
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
ROZDZIAŁ JEDENASTY
ROZDZIAŁ DWUNASTY
EPILOG

24 sie 2015

7. Zagubiona dusza



Rozdział 7



Wróciłem do domu nad ranem i od razu zacząłem tego żałować. Całe to pomieszczenie przypominało mi o tym, kim się stałem. Dopiero teraz zacząłem rozumieć co takiego wyprawiałem. Wszystkie te morderstwa były niepotrzebne, a ja mogłem inaczej rozwiązać ten problem. A teraz czasu nie cofnę, mimo że bardzo bym chciał.
Podszedłem do okna, które sekundę później otworzyłem, chcąc wpuścić do mieszkania trochę świeżego powietrza. Przez chwilę naszła mnie myśl o tym, żeby to wszystko skończyć moją własną śmiercią, ale wtedy pomyślałem, co stanie się z Shay. Będą ją wiecznie torturować, aż w końcu zginie i wtedy przynajmniej znów będziemy razem. Problem w tym, że to przecież tak nie działa. Nie mogę ufać moim własnym przeczuciom, które mówią mi, że kiedy zginę, Shay zostanie uwolniona, bo na pewno tak się nie stanie. Wypuszczą ją dopiero wtedy, gdy wykonam swoje ostatnie zadanie, a o ile się nie mylę, zrobię to już jutro. Wiem, że nie będę umiał spojrzeć Shay w oczy i powiedzieć jej o wszystkich zabójstwach, do których się przyczyniłem. Będę tchórzem udającym, że nic się nie stało, a ona będzie nieświadomie żyć z potworem, bo właśnie tym się stałem. Jestem potworem.
Usiadłem na parapecie i lekko się wychyliłem. Przez moment myślałem o tym, jak to jest umierać poprzez upadek. Czy śmierć boli? Jeśli tak, jestem pewny, że na nią zasługuję. Zasługuję na najmocniejszy ból, jaki kiedykolwiek ktoś mógł doświadczyć. Wychyliłem się jeszcze bardziej i przyglądałem się ulicy. Była czysta, ale wszystko mogłoby się zmienić, gdybym tylko na nią upadł. Ludzie zgromadziliby się wokół mnie, krzycząc i próbując mi pomóc, ale byłoby za późno. Umarłbym na ich oczach, ciesząc się, że wreszcie zostałem uwolniony od tego koszmaru. To przecież nic złego móc być w końcu czystym.
– Ashton, co ty kurwa robisz?! – Ron złapał mnie za ramiona i wciągnął z powrotem do pokoju. Spojrzałem na niego spod przymrużonych powiek i tylko wzruszyłem ramionami, ponownie podchodząc do okna.
Teraz w myślach powróciłem do mojej matki. Przypomniałem sobie wyraz jej twarzy, kiedy ją zabijałem. Wtedy kierowało mną okropne uczucie żalu, które zamieniło się w coś cholernie ciężkiego do powstrzymania. Nie umiałem nad sobą zapanować, dopóki nie miałem pewności, że umarła. Zabiłem osobę, dzięki której mogłem żyć i poznać świat. Osobę, dzięki której spędziłem tyle wspaniałych chwil z Shay. Mimo tego co mi zrobiła, powinienem być jej choć trochę wdzięczny, a ja po prostu ją zabiłem.
Chwyciłem leżącą na parapecie paczkę Marlboro i wyjąłem jednego papierosa, którego od razu podpaliłem. Ponownie usiadłem na parapecie i ponownie się wychyliłem, tym razem patrząc do góry. Budynek nie był jakoś szczególnie wielki, ale upadek z dachu na pewno dałby mi to, czego potrzebuję teraz najbardziej – wieczne ukojenie i śmierć. Zaciągnąłem się papierosem, po czym odszedłem od okna i stanąłem naprzeciw Rona.
– Zabij mnie – powiedziałem, wypuszczając dym prosto w jego twarz.

17 sie 2015

6. Zagubiona dusza



Rozdział 6




– Czemu to robisz? – zapytał, co sprawiło, że na chwilę zaprzestałem swoich czynów i skupiłem się na jego słowach.
– Nie masz pojęcia jak to jest – syknąłem, mocniej ściskając sznur owinięty wokół jego ciała. – Nie wiesz jak to jest, kiedy zmuszają cię do robienia rzeczy, których nie masz ochoty robić, ale robisz je, no chcesz uratować swoją ukochaną – dokończyłem, po czym skupiłem się na związywaniu rąk.
– Przecież nie musisz tego robić.
– I mam pozwolić jej umrzeć?! – wrzasnąłem, uderzając pięścią w jego podbrzusze.
– Nie sądzisz, że jedna śmierć jest o wiele lepsza niż kilka? Widziałem co dziś zrobiłeś, zabiłeś ich. Jesteś z siebie dumny? – Spojrzałem na niego, a w mojej głowie od razu pojawiły się wydarzenia dzisiejszego dnia.
– Pozwól, że opowiem ci to z mojej perspektywy. Może wtedy oboje zrozumiecie, że wasza śmierć jest nieunikniona. – Skinął głową, więc odebrałem to jako zaproszenie do wyjaśnień. – Kilka dni temu zwyczajnie wyszedłem do pracy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co się stanie. Mój popieprzony szef wylał na mnie wrzątek, więc trafiłem do szpitala, a potem nagle dostałem telefon. Ktoś porwał moją dziewczynę i oczywiście postawił warunek. Zgodziłem się, bo, kurwa, chciałem ją ratować. Okazało się, że nie są to normalne warunki i zmusił mnie do wykonywania zadań. No więc robiłem je i dzisiaj rano też nie zamierzałem rezygnować...
Wstałem dosyć wcześnie, a mój wzrok od razu znalazł się na małej paczce leżącej na parapecie, jednak nie zamierzałem od razu jej otwierać. Nie pamiętałem kiedy ostatnio jadłem normalny posiłek, a mój brzuch obecnie dawał o sobie znać. Przez dłuższą chwilę po prostu leżałem, zastanawiając się, co chciałbym zjeść, ale wtedy zrozumiałem, że odkąd Shay została porwana, nie przejmowałem się takimi rzeczami jak kupno jedzenia. Zazwyczaj skupiałem się na czekaniu lub wykonywaniu zadania, więc nie było miejsca na moje własne potrzeby.
– Czekaj – przerwała mi kobieta, przez co miałem ochotę zadać jej cios w twarz. – Więc nie jesz od kilku dni i nadal żyjesz? To nie jest normalne.
– Człowiek potrafi wytrzymać dłużej bez jedzenia niż bez snu – stwierdziłem, odwracając się w jej stronę, po czym kontynuowałem.

Followers